siebie i dla opozycji która
biuro turystyczne Wrocław |alveo |lean
„siebie, i dla opozycji (która nie chce dopuścić do niekontrolownych wybuchów i różnych prowokacji), i dla ekipy władzy (bo ekipa zmienia się po każdym wybuchu gniewu społecznego).
Polacy, być może, przestali już interesować się rozróżnianiem tego co możliwe, od tego, co niemożliwe i jakie nadzieje wolno im mieć, jakie zaś idą zbyt daleko. Z niepewności, zmęczenia i chaosu wyłania się przecież jeden pewnik tak dalej być nie może!
Pierwszy maja 1982 roku nie zapowiadał się w Polsce na paradę wszystkich pracujących z miast i wsi. Od pięciu miesięcy trwał stan wojenny. Na lotnisku PLL Lot panowała cisza — ciężka, martwa, nie rozproszona rykiem samolotowych silników. Granatowe mundury lotnicze zginęły w natłoku wszechpanującej zieleni sortów wojskowych.
Trzydziestego kwietnia, tuż przed końcem służby, piloci Zbigniew Welsch, Stanisław Płachciński i Zbigniew Karpiński zostali wezwani do kadr. Tam wręczono im trzy jednakowo zapisane kartki, których stosik leżał na biurku. Pokwitowali w milczeniu, choć każdy z nich miał prawo krzyknąć za co!
Dyrekcja Lotu informowała „zwolnienie obywatela ze służby w zmilitaryzowanym przedsiębiorstwie PLL LOT następuje w oparciu o art. 189 ustawy z 21.11.1967. Za trzymiesięczne wypowiedzenie Obywatel otrzyma pieniądze".“(15)
Plisy |spływy kajakowe |praca Warszawa
„siebie, i dla opozycji (która nie chce dopuścić do niekontrolownych wybuchów i różnych prowokacji), i dla ekipy władzy (bo ekipa zmienia się po każdym wybuchu gniewu społecznego).
Polacy, być może, przestali już interesować się rozróżnianiem tego co możliwe, od tego, co niemożliwe i jakie nadzieje wolno im mieć, jakie zaś idą zbyt daleko. Z niepewności, zmęczenia i chaosu wyłania się przecież jeden pewnik tak dalej być nie może!
Pierwszy maja 1982 roku nie zapowiadał się w Polsce na paradę wszystkich pracujących z miast i wsi. Od pięciu miesięcy trwał stan wojenny. Na lotnisku PLL Lot panowała cisza — ciężka, martwa, nie rozproszona rykiem samolotowych silników. Granatowe mundury lotnicze zginęły w natłoku wszechpanującej zieleni sortów wojskowych.
Trzydziestego kwietnia, tuż przed końcem służby, piloci Zbigniew Welsch, Stanisław Płachciński i Zbigniew Karpiński zostali wezwani do kadr. Tam wręczono im trzy jednakowo zapisane kartki, których stosik leżał na biurku. Pokwitowali w milczeniu, choć każdy z nich miał prawo krzyknąć za co!
Dyrekcja Lotu informowała „zwolnienie obywatela ze służby w zmilitaryzowanym przedsiębiorstwie PLL LOT następuje w oparciu o art. 189 ustawy z 21.11.1967. Za trzymiesięczne wypowiedzenie Obywatel otrzyma pieniądze".“(15)
<<<< - Żart za żart towarzyszu
| Kiedy wracam do domu >>>>
Plisy |spływy kajakowe |praca Warszawa