- O Teraz to co innego Słuchaj
łeba |Porcelana ręcznie malowana |strona www
„— O! Teraz to co innego! Słuchaj, Wojtek. „Pierwszy" do was poleciał. Przyszykujcie się.
— „Pierwszy" Generał Kieniewicz Bajki opowiadasz.
— Ależ z ciebie bałwan, Sapała, jak Boga kocham! Szkoda, żeś chłopak z Woli. Jak mówię „pierwszy", to znaczy generał Kieniewicz. I nie ma co języka strzępić, bo wróg podsłuchuje. No cześć! Daj wam Boże nie podpaść.
Kiedy na rynku w Sokółce zabrzmiał sygnał „pobudki", w miasteczku zawrzało. Żołnierze, którym obiecano dłuższy wypoczynek po trudach ostatniej wyprawy, wypadali z domostw, nie wiedząc, co się stało. Ubierali się już w drodze, biegnąc na miejsce zbiórki.
W czasie gdy podporucznik Świta witał generała wraz z grupą pułkowników na grodzieńskiej drodze, a kapitan Walewicz wysyłał dwie drużyny dla zabezpieczenia samolotu, porucznik Skuza popędził do kapitana Waszkiewicza.
— Wstawaj, Józek! Generał Kieniewicz przyjechał na inspekcję. Lecę na zbiórkę. Przychodź zaraz! Tylko nie zaśnij!
Przemówienie porucznika Skuzy było zbyteczne. Nazwisko dowódcy korpusu podziałało piorunująco. Waszkiewicz zerwał się z łóżka. Włożył czapkę, mundur, pas z poprzeczką. Zadzwonił telefon. Zdenerwowany porwał słuchawkę, przycisnął ją do ramienia i zawijając onuce wrzasnął“(11)
żarówki samochodowe |tachimetry |Masaż Szczecin
„— O! Teraz to co innego! Słuchaj, Wojtek. „Pierwszy" do was poleciał. Przyszykujcie się.
— „Pierwszy" Generał Kieniewicz Bajki opowiadasz.
— Ależ z ciebie bałwan, Sapała, jak Boga kocham! Szkoda, żeś chłopak z Woli. Jak mówię „pierwszy", to znaczy generał Kieniewicz. I nie ma co języka strzępić, bo wróg podsłuchuje. No cześć! Daj wam Boże nie podpaść.
Kiedy na rynku w Sokółce zabrzmiał sygnał „pobudki", w miasteczku zawrzało. Żołnierze, którym obiecano dłuższy wypoczynek po trudach ostatniej wyprawy, wypadali z domostw, nie wiedząc, co się stało. Ubierali się już w drodze, biegnąc na miejsce zbiórki.
W czasie gdy podporucznik Świta witał generała wraz z grupą pułkowników na grodzieńskiej drodze, a kapitan Walewicz wysyłał dwie drużyny dla zabezpieczenia samolotu, porucznik Skuza popędził do kapitana Waszkiewicza.
— Wstawaj, Józek! Generał Kieniewicz przyjechał na inspekcję. Lecę na zbiórkę. Przychodź zaraz! Tylko nie zaśnij!
Przemówienie porucznika Skuzy było zbyteczne. Nazwisko dowódcy korpusu podziałało piorunująco. Waszkiewicz zerwał się z łóżka. Włożył czapkę, mundur, pas z poprzeczką. Zadzwonił telefon. Zdenerwowany porwał słuchawkę, przycisnął ją do ramienia i zawijając onuce wrzasnął“(11)
żarówki samochodowe |tachimetry |Masaż Szczecin